logo
mapa serwisu kontakt
A A A
szukaj:

Patron Krakowskiej Akademii

Patronem Krakowskiej Akademii jest Andrzej Frycz Modrzewski (1503-1572), jeden z najwybitniejszych przedstawicieli myśli społeczno-politycznej polskiego Odrodzenia.  Żył on w "złotym wieku" kultury polskiej. Był jednym z tych, którzy rozsławiali imię naszego kraju. Z polecenia Zygmunta Starego wyruszył jako sekretarz do Europy, by z bliska przyjrzeć się organizacji i funkcjonowaniu państw europejskich.

Swoje przemyślenia spisał w obszernym dziele "O naprawie Rzeczypospolitej". Przemyślenia Modrzewskiego nie napawały optymizmem. Mimo iż kultura Polska kwitła, autor nie szczędził krytyki. Dostrzegł potrzebę wzmocnienia władzy królewskiej, przedstawił projekty zreformowania obrony granic i zmian w szkolnictwie. Domagał się równych praw i kar dla wszystkich, niezależnie od pozycji społecznej. Był gorącym rzecznikiem pokoju między narodami, ostro sprzeciwiał się wojnom zaborczym.

 

Wiele jego poglądów wyprzedziło epokę, niektóre są wciąż zaskakująco aktualne. Pierwsze wydanie dzieła, które tak rozsławiło królewskiego sekretarza, nie ukazało się w całości. Władze kościelne zezwoliły na druk pod warunkiem usunięcia rozdziałów, w których znalazły się krytyczne uwagi dotyczące duchowieństwa. Modrzewski nie omieszkał skrytykować duchownych za posiadanie ogromnych majątków. Pełne wydanie "O naprawie Rzeczypospolitej" ukazało się za granicą w tłumaczeniu niemieckim. Dzieło spotkało się z dużym zainteresowaniem i było szeroko komentowane.

"U Frycza" nr specjalny - kwiecień 2005

drukuj drukuj
nr specjalny - kwiecień 2005

U FRYCZA NUMER SPECJALNY • kwiecieƒ 2005 roku Jan Pawe∏ II we wspomnieniach naszych profesorów i studentów Ja, którego równie˝ nazywacie „Ojcem”, pragn´ modliç si´ z (…) m∏odzie˝à akademickà: o dar màdroÊci – o dar rozumu – o dar umiej´tnoÊci, czyli wiedzy – o dar rady – o dar m´stwa – o dar pobo˝noÊci, czyli poczucia sakralnej wartoÊci ˝ycia, godnoÊci ludzkiej, Êwi´toÊci ludzkiej duszy i cia∏a – wreszcie o dar bojaêni Bo˝ej, o którym mówi Psalmista, ˝e jest on poczàtkiem màdroÊci. Jan Pawe∏ II do m∏odzie˝y akademickiej 3 czerwca 1979 r. JAN PAWE¸ II Czy „nie wszystek umar∏...” Ten, który broni∏ „cywilizacji ˝ycia” przed post´pami „cywilizacji Êmierci”, odszed∏, pozostawiajàc przes∏anie, niezrozumia∏e dla wielu, o wartoÊci ka˝dego cz∏owieka. Przes∏anie daleko bardziej akcentujàce to, co dotyczy wartoÊci poszczególnego cz∏owieka, ni˝ to, co dotyczy znaczenia instytucji, organów w∏adzy publicznej albo wszelkich ideologii. Czy „nie wszystek umar∏... ” Ten, który swym umieraniem pokaza∏ kruchoÊç ludzkiego ˝ycia doczesnego, pouczy∏ nas, byÊmy trwali przy treÊciach nam wszystkim wspólnych; jak mawia∏, przy „naturze wspólnej wszystkim ludziom” jako fundamencie nie tylko godnoÊci ka˝dej jednostki i przys∏ugujàcych jej praw, ale tak˝e podstawie wolnoÊci ka˝dego cz∏owieka, wolnoÊci uwzgl´dniajàcej, oparte na owej naturze, powszechnie wià˝àce prawo moralne. Czy „nie wszystek umar∏...” Ten wreszcie, który wskazujàc na Mi∏osierdzie Bo˝e, akcentowa∏ znaczenie mi∏oÊci cz∏owieka, otwierajàcej go na innych, budujàcej podstaw´ wszelkiej trwa∏ej wspólnotowoÊci; wspólnotowoÊci, którà – choç oczekiwa∏ jej nie tylko w przypadku Polski – widzia∏ w Polsce na poczàtku lat osiemdziesiàtych i która jakby od˝ywa∏a w dniach bezgranicznego smutku i nadziei, choç jedynie w zalà˝ku i w zwiàzku z Nim. JeÊli „nie wszystek umar∏...”, to pozostaje nadzieja, ˝e cz´Êciej odnajdywaç b´dziemy cz∏owieczeƒstwo u innych i choçby w ten sposób zachowywaç Jego przes∏anie... Bogdan Szlachta Brak∏o s∏ów… Jako uczeƒ szko∏y podstawowej, w latach szeÊçdziesiàtych, wita∏em ksi´dza biskupa Karola Wojty∏´ w parafii Êw. Klemensa, recytujàc krótki wiersz. Czy ch∏opiec móg∏ wtedy przypuszczaç, ˝e rozmawia z przysz∏ym Papie˝em Janem Paw∏em II? Po wielu latach, 4 stycznia tego roku, wspólnie z dzia∏aczami i pi∏karzami Cracovii, byliÊmy przyj´ci na prywatnej audiencji przez Biskupa Rzymu, Ojca Âwi´tego, Karola Wojty∏´ w Sali Klementyƒskiej w Watykanie. By∏a to, prawdopodobnie, jedna z ostatnich prywatnych audiencji Jana Paw∏a II. Atmosfera spotkania, s∏ynne s∏owa Papie˝a – „Cracovia Pany” – nastrój towarzyszàcy tej wizycie by∏y niezwyk∏e. Sprawi∏y, i˝ w przeciwieƒstwie do pierwszego spotkania, nie by∏em w stanie wypowiedzieç do Ojca Âwi´tego nawet kilku s∏ów. ˚yczyç Mu zdrowia i wszystkiego co najlepsze. Do dzisiaj si´ zastanawiam, dlaczego? Tym bardziej to zaskakujàce, ˝e przez ca∏e moje doros∏e ˝ycie wyst´puj´ publicznie, wyk∏adam, uczestnicz´ w konferencjach, negocjuj´. MyÊl´, ˝e nie by∏a to zwyczajna trema, pojawiajàca si´ podczas spotkaƒ wielkiej rangi. By∏a to ÊwiadomoÊç bezpoÊredniego spotkania z najwi´kszym w historii Polakiem, który zmieni∏ Êwiat. „Zmieni∏ oblicze Ziemi, tej Ziemi”. I mam nadziej´, ˝e równie˝ ka˝dego z nas. Klemens Budzowski Okno Moja „przygoda” z Janem Paw∏em II zacz´∏a si´ podczas Âwiatowych Dni M∏odzie˝y w Rzymie w 2000 r. Tam zrozumia∏am, jak wielkà rol´ odgrywa Papie˝ w ˝yciu tysi´cy m∏odych ludzi. PrzybyliÊmy wtedy z ca∏ego Êwiata na spotkanie z najwi´kszym wspó∏czesnym autorytetem moralnym. On pokazywa∏ nam czym jest wiara, czym mi∏oÊç, czym oddanie. 1 kwietnia ca∏y Êwiat obieg∏a z∏a wieÊç, ˝e zdrowie Papie˝a dramatycznie si´ pogarsza. Nie mog∏am uwierzyç. On umiera? – myÊla∏am. Przecie˝ On by∏ ze mnà przez ca∏e moje ˝ycie. On nie mo˝e odejÊç. A kiedy w sobot´ 2 kwietnia, wieczorem, rozdzwoni∏y si´ koÊcielne dzwony, poczu∏am ogromny ból. Odszed∏ mój Ojciec, mój Przyjaciel, mój Papie˝. „Módlcie si´ za mnie za ˝ycia mojego i po Êmierci”. Te s∏owa brzmià wcià˝ w wielu z nas. Pami´tamy wspólne modlitwy, marsze, nocne czuwania. Kiedy sz∏am w bia∏ym marszu czu∏am, ˝e jest z nami, ˝e widzi tysiàce m∏odych g∏ów na ulicach Krakowa i s∏yszy Êpiewanà dlaƒ „Bark´”. Odczuwa∏am Jego bliskoÊç. I dzi´kowa∏am Mu za jego nauczanie, wiar´ we mnie, za mi∏oÊç. A póêniej rodzi∏a si´ refleksja… Jaki b´dzie Jego nast´pca? Jak On poprowadzi m∏odzie˝? Czy podtrzyma w nas wiar´, ˝e mo˝emy zmieniaç Êwiat? I wa˝ne pytanie: czy pokochamy nowego Papie˝a, choç w cz´Êci tak mocno, jak kochamy Jana Paw∏a? Czy te˝ b´dzie mieç dla nas swoje Okno? Jagoda Polak JAN PAWE¸ II Miasto jako o∏tarz Chcia∏em opracowaç projekt, w którym abstrakcyjna aluzja jednoznacznie i czytelnie wyrazi duchowà ∏àcznoÊç mi´dzy tym, co dzieje si´ na o∏tarzu, a miastem. Uzmys∏owi∏em sobie, ˝e ca∏e B∏onia b´dà w czasie Mszy jednym, wielkim koÊcio∏em – takim samym jak wszystkie inne, których wie˝e i kopu∏y tworzà panoram´ miasta. Tyle tylko, ˝e otwierajàcym si´ przestrzennie na ca∏y Kraków, obejmujàc symbolicznie wszystkie inne Êwiàtynie. W tradycyjnych koÊcio∏ach jest taki element architektoniczny, który o otwierajàcej si´ ku górze przestrzennoÊci przypomina. To sklepienie. Ta zale˝noÊç mi´dzy niebem naturalnym nad B∏oniami a niebem symbolicznym na sklepieniach gotyckich koÊcio∏ów sta∏a si´ g∏ównà myÊlà projektu. Postanowi∏em zbudowaç sklepienie, w tej pozbawionej Êcian przestrzeni dzia∏ajàce jednak zupe∏nie inaczej ni˝ w zamkni´tym budynku – odwrócone, a tym samym otwarte na zewnàtrz, w kierunku wiernych, w kierunku koÊcio∏a Mariackiego i ca∏ego miasta. Poza tym bardzo zale˝a∏o mi tak˝e na tym, aby o∏tarz skupia∏ uwag´ zgromadzonych wiernych na osobie Papie˝a. Odwrócona kolebka rozgwie˝d˝onego sklepienia, z cytatami, pochodzàcymi z polichromii Matejkowskiej w bazylice Mariackiej, obni˝a∏a si´ dok∏adnie nad tronem papieskim, skupiajàc uwag´ widzów na osi o∏tarza. Do tego dokomponowaliÊmy kulisy, prowadzàce wzrok w tym samym kierunku. W roku 1999 nie by∏o s∏oƒca, a chory Ojciec Âwi´ty nie odprawi∏ osobiÊcie Mszy na B∏oniach. MyÊl´ jednak, ˝e otwarta, podkreÊlajàca zwiàzek z miastem architektura o∏tarza pozwoli∏a wtedy mocniej odczuç zarówno Jego duchowà ∏àcznoÊç z nami, jak i naszà z Nim, cierpiàcym w nieodleg∏ym przecie˝ Pa∏acu Biskupim. Krzysztof Ingarden Pami´tam cz∏owieka skromnego Gdy po Êmierci Ojca Âwi´tego, zewszàd zacz´∏y si´ pojawiaç pomys∏y jak uczciç pami´ç najwi´kszego Polaka i znakomitego krakowianina, pomyÊla∏em o tym czego chcia∏by sam Jan Pawe∏ II. WÊród wielu moich spotkaƒ z Janem Paw∏em II, jedno z nich przez drobne zdarzenie, dla innych mo˝e ma∏o istotne, zapami´ta∏em w sposób szczególny. Jako wojewoda w czerwcu 1997 roku wita∏em Ojca Âwi´tego w Naszym i Jego mieÊcie. Papie˝ odwiedzi∏ szpital przy ulicy Pràdnickiej, ju˝ wtedy noszàcy imi´ Jana Paw∏a II. Ojciec Âwi´ty zapyta∏ wtedy witajàcych go na miejscu goÊci, czy aby ten szpital nie nazywa∏ si´ wczeÊniej Szpitalem dr. Anki. Podziwiajàc doskona∏à pami´ç Papie˝a, niemal chórem odpowiedzieliÊmy, ˝e faktycznie tak by∏o. Ojciec Âwi´ty uÊmiechnà∏ si´ pod nosem, zaduma∏ przez moment i powiedzia∏, ˝e tak mog∏o zostaç. To czyny, przes∏anie i praca by∏y dla niego najwa˝niejsze i co bardzo wa˝ne, rzadko poucza∏, a cz´Êciej potrafi∏ nas s∏uchaç. Wspomnienie tego spotkania jest dla mnie najczytelniejszà wskazówkà jak wype∏niaç wol´ Ojca Âwi´tego. Takiego niezwyk∏ego i ciep∏ego cz∏owieka b´d´ ju˝ zawsze pami´taç. Jacek Majchrowski JAN PAWE¸ II Uczucie podziwu Czy istnieje jakaÊ wspólna p∏aszczyzna oceny tego pontyfikatu? Wydaje si´, ˝e wspólne wszystkim jest uczucie podziwu. Uwa˝am je za najmniej interesowne z uczuç; wszak z podziwu dla ogromu i pi´kna wszechÊwiata zrodzi∏a si´ filozofia! A ten papie˝ – za ˝ycia i po Êmierci – budzi podziw. Dla Jego intelektu, woli, wyobraêni, konsekwencji w dzia∏aniu, a tak˝e rozlicznych talentów, jakie posiada∏ i które rozwinà∏ w tak niezwyk∏y sposób. Jest podziwiany dla Dobra, którym tak hojnie obdziela∏ ludzi w czasach – wydawa∏oby si´ nieodwracalnie naznaczonych dzia∏alnoÊcià dwu geniuszy Z∏a. Tymczasem w ciàgu ostatniego çwierçwiecza Bóg (albo Natura) sprawi∏y, ˝e z∏o przez nich wyrzàdzone papie˝ zrównowa˝y∏ Êwiadczeniem dobra na niespotykanà dotàd skal´. Okaza∏o si´ te˝, ˝e dzisiejszemu zunifikowanemu Êwiatu, który wszystko stara si´ sprowadziç do jednego, wcale nie najwy˝szego poziomu, potrzebni sà ludzie wielkiego formatu: myÊliciele, ludzie czynu, artyÊci, charyzmatyczni przywódcy, m´˝owie stanu, kap∏ani… Papie˝ by∏ ka˝dym z nich na swój niepowtarzalny sposób. Podziw, jaki nam towarzyszy, kiedy stoimy w obliczu prawdziwej wielkoÊci, pod pewnym wzgl´dem jest uczuciem wyjàtkowym, poniewa˝ z poziomu emocji pozwala przejÊç na poziom refleksji. Wià˝e si´ to wprawdzie z pewnym wysi∏kiem, ale ten wysi∏ek b´dzie najlepszym sposobem uczczenia pami´ci Zmar∏ego. Wszak On stale zach´ca∏ do wysi∏ku i nikomu nie obiecywa∏ ∏atwego ˝ycia. Przypomina∏ tylko, aby prowadziç ˝ycie godnego cz∏owieka. Jan Skoczyƒski Budujcie te autostrady Mia∏em szcz´Êcie poznaç Go osobiÊcie. W 1991 r. w gronie parlamentarzystów mówiliÊmy o polskiej transformacji. Uderza∏o doskona∏e zorientowanie Papie˝a w sprawach kraju. Druga, bardziej osobista rozmowa, mia∏a swój kontekst anegdotyczny. By∏em wiceszefem jednego z resortów, a Karol Wojty∏a wzià∏ mnie za ministra transportu. Dosta∏em solidnà reprymend´ za to, ˝e nie budujemy autostrad, a by∏ rok 1996. Gdy t∏umaczy∏em, ˝e jestem z innego resortu, powiedzia∏: „Nie szkodzi. Jest pan w rzàdzie. Budujcie te autostrady”. Po powrocie do Polski najpierw zatelefonowa∏em do ministra transportu. By∏ papie˝em-pielgrzymem, odwiedzi∏ 130 krajów. Ale by∏ – w sensie idei – papie˝em Europy. ˚aden z Jego poprzedników nie wypowiada∏ si´ równie cz´sto na temat naszego kontynentu. Papie˝ stworzy∏ filozofi´ Europy. Wizj´ paneuropejskiej integracji, obejmujàcej tak˝e Wschód. Aby ona by∏a wiarygodna, wpisa∏ jà w ramy ekumeniczne. By∏ bowiem przekonany, ˝e jednoÊç KoÊcio∏ów dzia∏a∏aby na rzecz jednoÊci kontynentu. Bez chrzeÊcijaƒstwa nie sposób zrozumieç Europy – g∏osi∏. Jan Czaja Moje spotkania Z Janem Paw∏em II mia∏am szcz´Êcie spotykaç si´ kilkakrotnie. Najpierw jeszcze w czasach krakowskich. Póêniej, podczas papieskich pielgrzymek do Polski, a tak˝e w Watykanie. Ka˝de z tych spotkaƒ by∏o dla mnie wielkim prze˝yciem. Ka˝de by∏o wyjàtkowe. Najbardziej prze˝y∏am audiencj´ watykaƒskà, bardzo kameralnà, na drugi dzieƒ po kanonizacji b∏ogos∏awionego Adolfa Kolpinga, niemieckiego kap∏ana, opiekuna rzemieÊlników. Ostatnie „spotkanie”, tak niepodobne do poprzednich, odby∏o si´ na Placu Âwi´tego Piotra w t∏umie, ˝egnajàcych Zmar∏ego, osób z ca∏ego Êwiata. By∏o niezwyk∏e, bo odczuwaliÊmy bliskoÊç Jana Paw∏a, niemal fizycznie. Mo˝e dlatego nie by∏o rozpaczy, a by∏a wdzi´cznoÊç za to, co zrobi∏ – dla Polski, dla Êwiata, dla poszczególnych ludzi... Wielu dzi´ki Jego modlitwom zosta∏o uzdrowionych, wÊród nich mój syn. Widaç by∏o natomiast smutek, ˝e ju˝ nie b´dzie mo˝na przyjechaç, porozmawiaç, pos∏uchaç, wspólnie odmówiç Anio∏ Paƒski. Teresa E. Olearczyk Redakcja: Andrzej Kapiszewski, Janusz Marcjan, Barbara Michalska, Agnieszka Walecka Opracowanie graficzne: Joanna Sroka Zdj´cia: Igor Stanis∏awski, zbiory prywatne Wydawnictwo KSW, ul. Kanonicza 9, 31-002 Kraków, tel. (012) 433-99-00
Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego
30-705 Kraków, ul. Gustawa Herlinga-Grudzińskiego 1
Serwis wymaga Adobe Flash Player w wersji 9+
Realizacja: Ideo Powered by: CMS Edito