nr specjalny - kwiecień 2005
U FRYCZA NUMER SPECJALNY • kwiecieƒ 2005 roku Jan Pawe∏ II we wspomnieniach naszych profesorów i studentów Ja, którego równie˝ nazywacie „Ojcem”, pragn´ modliç si´ z (…) m∏odzie˝à akademickà: o dar màdroÊci – o dar rozumu – o dar umiej´tnoÊci, czyli wiedzy – o dar rady – o dar m´stwa – o dar pobo˝noÊci, czyli poczucia sakralnej wartoÊci ˝ycia, godnoÊci ludzkiej, Êwi´toÊci ludzkiej duszy i cia∏a – wreszcie o dar bojaêni Bo˝ej, o którym mówi Psalmista, ˝e jest on poczàtkiem màdroÊci. Jan Pawe∏ II do m∏odzie˝y akademickiej 3 czerwca 1979 r. JAN PAWE¸ II Czy „nie wszystek umar∏...” Ten, który broni∏ „cywilizacji ˝ycia” przed post´pami „cywilizacji Êmierci”, odszed∏, pozostawiajàc przes∏anie, niezrozumia∏e dla wielu, o wartoÊci ka˝dego cz∏owieka. Przes∏anie daleko bardziej akcentujàce to, co dotyczy wartoÊci poszczególnego cz∏owieka, ni˝ to, co dotyczy znaczenia instytucji, organów w∏adzy publicznej albo wszelkich ideologii. Czy „nie wszystek umar∏... ” Ten, który swym umieraniem pokaza∏ kruchoÊç ludzkiego ˝ycia doczesnego, pouczy∏ nas, byÊmy trwali przy treÊciach nam wszystkim wspólnych; jak mawia∏, przy „naturze wspólnej wszystkim ludziom” jako fundamencie nie tylko godnoÊci ka˝dej jednostki i przys∏ugujàcych jej praw, ale tak˝e podstawie wolnoÊci ka˝dego cz∏owieka, wolnoÊci uwzgl´dniajàcej, oparte na owej naturze, powszechnie wià˝àce prawo moralne. Czy „nie wszystek umar∏...” Ten wreszcie, który wskazujàc na Mi∏osierdzie Bo˝e, akcentowa∏ znaczenie mi∏oÊci cz∏owieka, otwierajàcej go na innych, budujàcej podstaw´ wszelkiej trwa∏ej wspólnotowoÊci; wspólnotowoÊci, którà – choç oczekiwa∏ jej nie tylko w przypadku Polski – widzia∏ w Polsce na poczàtku lat osiemdziesiàtych i która jakby od˝ywa∏a w dniach bezgranicznego smutku i nadziei, choç jedynie w zalà˝ku i w zwiàzku z Nim. JeÊli „nie wszystek umar∏...”, to pozostaje nadzieja, ˝e cz´Êciej odnajdywaç b´dziemy cz∏owieczeƒstwo u innych i choçby w ten sposób zachowywaç Jego przes∏anie... Bogdan Szlachta Brak∏o s∏ów… Jako uczeƒ szko∏y podstawowej, w latach szeÊçdziesiàtych, wita∏em ksi´dza biskupa Karola Wojty∏´ w parafii Êw. Klemensa, recytujàc krótki wiersz. Czy ch∏opiec móg∏ wtedy przypuszczaç, ˝e rozmawia z przysz∏ym Papie˝em Janem Paw∏em II? Po wielu latach, 4 stycznia tego roku, wspólnie z dzia∏aczami i pi∏karzami Cracovii, byliÊmy przyj´ci na prywatnej audiencji przez Biskupa Rzymu, Ojca Âwi´tego, Karola Wojty∏´ w Sali Klementyƒskiej w Watykanie. By∏a to, prawdopodobnie, jedna z ostatnich prywatnych audiencji Jana Paw∏a II. Atmosfera spotkania, s∏ynne s∏owa Papie˝a – „Cracovia Pany” – nastrój towarzyszàcy tej wizycie by∏y niezwyk∏e. Sprawi∏y, i˝ w przeciwieƒstwie do pierwszego spotkania, nie by∏em w stanie wypowiedzieç do Ojca Âwi´tego nawet kilku s∏ów. ˚yczyç Mu zdrowia i wszystkiego co najlepsze. Do dzisiaj si´ zastanawiam, dlaczego? Tym bardziej to zaskakujàce, ˝e przez ca∏e moje doros∏e ˝ycie wyst´puj´ publicznie, wyk∏adam, uczestnicz´ w konferencjach, negocjuj´. MyÊl´, ˝e nie by∏a to zwyczajna trema, pojawiajàca si´ podczas spotkaƒ wielkiej rangi. By∏a to ÊwiadomoÊç bezpoÊredniego spotkania z najwi´kszym w historii Polakiem, który zmieni∏ Êwiat. „Zmieni∏ oblicze Ziemi, tej Ziemi”. I mam nadziej´, ˝e równie˝ ka˝dego z nas. Klemens Budzowski Okno Moja „przygoda” z Janem Paw∏em II zacz´∏a si´ podczas Âwiatowych Dni M∏odzie˝y w Rzymie w 2000 r. Tam zrozumia∏am, jak wielkà rol´ odgrywa Papie˝ w ˝yciu tysi´cy m∏odych ludzi. PrzybyliÊmy wtedy z ca∏ego Êwiata na spotkanie z najwi´kszym wspó∏czesnym autorytetem moralnym. On pokazywa∏ nam czym jest wiara, czym mi∏oÊç, czym oddanie. 1 kwietnia ca∏y Êwiat obieg∏a z∏a wieÊç, ˝e zdrowie Papie˝a dramatycznie si´ pogarsza. Nie mog∏am uwierzyç. On umiera? – myÊla∏am. Przecie˝ On by∏ ze mnà przez ca∏e moje ˝ycie. On nie mo˝e odejÊç. A kiedy w sobot´ 2 kwietnia, wieczorem, rozdzwoni∏y si´ koÊcielne dzwony, poczu∏am ogromny ból. Odszed∏ mój Ojciec, mój Przyjaciel, mój Papie˝. „Módlcie si´ za mnie za ˝ycia mojego i po Êmierci”. Te s∏owa brzmià wcià˝ w wielu z nas. Pami´tamy wspólne modlitwy, marsze, nocne czuwania. Kiedy sz∏am w bia∏ym marszu czu∏am, ˝e jest z nami, ˝e widzi tysiàce m∏odych g∏ów na ulicach Krakowa i s∏yszy Êpiewanà dlaƒ „Bark´”. Odczuwa∏am Jego bliskoÊç. I dzi´kowa∏am Mu za jego nauczanie, wiar´ we mnie, za mi∏oÊç. A póêniej rodzi∏a si´ refleksja… Jaki b´dzie Jego nast´pca? Jak On poprowadzi m∏odzie˝? Czy podtrzyma w nas wiar´, ˝e mo˝emy zmieniaç Êwiat? I wa˝ne pytanie: czy pokochamy nowego Papie˝a, choç w cz´Êci tak mocno, jak kochamy Jana Paw∏a? Czy te˝ b´dzie mieç dla nas swoje Okno? Jagoda Polak JAN PAWE¸ II Miasto jako o∏tarz Chcia∏em opracowaç projekt, w którym abstrakcyjna aluzja jednoznacznie i czytelnie wyrazi duchowà ∏àcznoÊç mi´dzy tym, co dzieje si´ na o∏tarzu, a miastem. Uzmys∏owi∏em sobie, ˝e ca∏e B∏onia b´dà w czasie Mszy jednym, wielkim koÊcio∏em – takim samym jak wszystkie inne, których wie˝e i kopu∏y tworzà panoram´ miasta. Tyle tylko, ˝e otwierajàcym si´ przestrzennie na ca∏y Kraków, obejmujàc symbolicznie wszystkie inne Êwiàtynie. W tradycyjnych koÊcio∏ach jest taki element architektoniczny, który o otwierajàcej si´ ku górze przestrzennoÊci przypomina. To sklepienie. Ta zale˝noÊç mi´dzy niebem naturalnym nad B∏oniami a niebem symbolicznym na sklepieniach gotyckich koÊcio∏ów sta∏a si´ g∏ównà myÊlà projektu. Postanowi∏em zbudowaç sklepienie, w tej pozbawionej Êcian przestrzeni dzia∏ajàce jednak zupe∏nie inaczej ni˝ w zamkni´tym budynku – odwrócone, a tym samym otwarte na zewnàtrz, w kierunku wiernych, w kierunku koÊcio∏a Mariackiego i ca∏ego miasta. Poza tym bardzo zale˝a∏o mi tak˝e na tym, aby o∏tarz skupia∏ uwag´ zgromadzonych wiernych na osobie Papie˝a. Odwrócona kolebka rozgwie˝d˝onego sklepienia, z cytatami, pochodzàcymi z polichromii Matejkowskiej w bazylice Mariackiej, obni˝a∏a si´ dok∏adnie nad tronem papieskim, skupiajàc uwag´ widzów na osi o∏tarza. Do tego dokomponowaliÊmy kulisy, prowadzàce wzrok w tym samym kierunku. W roku 1999 nie by∏o s∏oƒca, a chory Ojciec Âwi´ty nie odprawi∏ osobiÊcie Mszy na B∏oniach. MyÊl´ jednak, ˝e otwarta, podkreÊlajàca zwiàzek z miastem architektura o∏tarza pozwoli∏a wtedy mocniej odczuç zarówno Jego duchowà ∏àcznoÊç z nami, jak i naszà z Nim, cierpiàcym w nieodleg∏ym przecie˝ Pa∏acu Biskupim. Krzysztof Ingarden Pami´tam cz∏owieka skromnego Gdy po Êmierci Ojca Âwi´tego, zewszàd zacz´∏y si´ pojawiaç pomys∏y jak uczciç pami´ç najwi´kszego Polaka i znakomitego krakowianina, pomyÊla∏em o tym czego chcia∏by sam Jan Pawe∏ II. WÊród wielu moich spotkaƒ z Janem Paw∏em II, jedno z nich przez drobne zdarzenie, dla innych mo˝e ma∏o istotne, zapami´ta∏em w sposób szczególny. Jako wojewoda w czerwcu 1997 roku wita∏em Ojca Âwi´tego w Naszym i Jego mieÊcie. Papie˝ odwiedzi∏ szpital przy ulicy Pràdnickiej, ju˝ wtedy noszàcy imi´ Jana Paw∏a II. Ojciec Âwi´ty zapyta∏ wtedy witajàcych go na miejscu goÊci, czy aby ten szpital nie nazywa∏ si´ wczeÊniej Szpitalem dr. Anki. Podziwiajàc doskona∏à pami´ç Papie˝a, niemal chórem odpowiedzieliÊmy, ˝e faktycznie tak by∏o. Ojciec Âwi´ty uÊmiechnà∏ si´ pod nosem, zaduma∏ przez moment i powiedzia∏, ˝e tak mog∏o zostaç. To czyny, przes∏anie i praca by∏y dla niego najwa˝niejsze i co bardzo wa˝ne, rzadko poucza∏, a cz´Êciej potrafi∏ nas s∏uchaç. Wspomnienie tego spotkania jest dla mnie najczytelniejszà wskazówkà jak wype∏niaç wol´ Ojca Âwi´tego. Takiego niezwyk∏ego i ciep∏ego cz∏owieka b´d´ ju˝ zawsze pami´taç. Jacek Majchrowski JAN PAWE¸ II Uczucie podziwu Czy istnieje jakaÊ wspólna p∏aszczyzna oceny tego pontyfikatu? Wydaje si´, ˝e wspólne wszystkim jest uczucie podziwu. Uwa˝am je za najmniej interesowne z uczuç; wszak z podziwu dla ogromu i pi´kna wszechÊwiata zrodzi∏a si´ filozofia! A ten papie˝ – za ˝ycia i po Êmierci – budzi podziw. Dla Jego intelektu, woli, wyobraêni, konsekwencji w dzia∏aniu, a tak˝e rozlicznych talentów, jakie posiada∏ i które rozwinà∏ w tak niezwyk∏y sposób. Jest podziwiany dla Dobra, którym tak hojnie obdziela∏ ludzi w czasach – wydawa∏oby si´ nieodwracalnie naznaczonych dzia∏alnoÊcià dwu geniuszy Z∏a. Tymczasem w ciàgu ostatniego çwierçwiecza Bóg (albo Natura) sprawi∏y, ˝e z∏o przez nich wyrzàdzone papie˝ zrównowa˝y∏ Êwiadczeniem dobra na niespotykanà dotàd skal´. Okaza∏o si´ te˝, ˝e dzisiejszemu zunifikowanemu Êwiatu, który wszystko stara si´ sprowadziç do jednego, wcale nie najwy˝szego poziomu, potrzebni sà ludzie wielkiego formatu: myÊliciele, ludzie czynu, artyÊci, charyzmatyczni przywódcy, m´˝owie stanu, kap∏ani… Papie˝ by∏ ka˝dym z nich na swój niepowtarzalny sposób. Podziw, jaki nam towarzyszy, kiedy stoimy w obliczu prawdziwej wielkoÊci, pod pewnym wzgl´dem jest uczuciem wyjàtkowym, poniewa˝ z poziomu emocji pozwala przejÊç na poziom refleksji. Wià˝e si´ to wprawdzie z pewnym wysi∏kiem, ale ten wysi∏ek b´dzie najlepszym sposobem uczczenia pami´ci Zmar∏ego. Wszak On stale zach´ca∏ do wysi∏ku i nikomu nie obiecywa∏ ∏atwego ˝ycia. Przypomina∏ tylko, aby prowadziç ˝ycie godnego cz∏owieka. Jan Skoczyƒski Budujcie te autostrady Mia∏em szcz´Êcie poznaç Go osobiÊcie. W 1991 r. w gronie parlamentarzystów mówiliÊmy o polskiej transformacji. Uderza∏o doskona∏e zorientowanie Papie˝a w sprawach kraju. Druga, bardziej osobista rozmowa, mia∏a swój kontekst anegdotyczny. By∏em wiceszefem jednego z resortów, a Karol Wojty∏a wzià∏ mnie za ministra transportu. Dosta∏em solidnà reprymend´ za to, ˝e nie budujemy autostrad, a by∏ rok 1996. Gdy t∏umaczy∏em, ˝e jestem z innego resortu, powiedzia∏: „Nie szkodzi. Jest pan w rzàdzie. Budujcie te autostrady”. Po powrocie do Polski najpierw zatelefonowa∏em do ministra transportu. By∏ papie˝em-pielgrzymem, odwiedzi∏ 130 krajów. Ale by∏ – w sensie idei – papie˝em Europy. ˚aden z Jego poprzedników nie wypowiada∏ si´ równie cz´sto na temat naszego kontynentu. Papie˝ stworzy∏ filozofi´ Europy. Wizj´ paneuropejskiej integracji, obejmujàcej tak˝e Wschód. Aby ona by∏a wiarygodna, wpisa∏ jà w ramy ekumeniczne. By∏ bowiem przekonany, ˝e jednoÊç KoÊcio∏ów dzia∏a∏aby na rzecz jednoÊci kontynentu. Bez chrzeÊcijaƒstwa nie sposób zrozumieç Europy – g∏osi∏. Jan Czaja Moje spotkania Z Janem Paw∏em II mia∏am szcz´Êcie spotykaç si´ kilkakrotnie. Najpierw jeszcze w czasach krakowskich. Póêniej, podczas papieskich pielgrzymek do Polski, a tak˝e w Watykanie. Ka˝de z tych spotkaƒ by∏o dla mnie wielkim prze˝yciem. Ka˝de by∏o wyjàtkowe. Najbardziej prze˝y∏am audiencj´ watykaƒskà, bardzo kameralnà, na drugi dzieƒ po kanonizacji b∏ogos∏awionego Adolfa Kolpinga, niemieckiego kap∏ana, opiekuna rzemieÊlników. Ostatnie „spotkanie”, tak niepodobne do poprzednich, odby∏o si´ na Placu Âwi´tego Piotra w t∏umie, ˝egnajàcych Zmar∏ego, osób z ca∏ego Êwiata. By∏o niezwyk∏e, bo odczuwaliÊmy bliskoÊç Jana Paw∏a, niemal fizycznie. Mo˝e dlatego nie by∏o rozpaczy, a by∏a wdzi´cznoÊç za to, co zrobi∏ – dla Polski, dla Êwiata, dla poszczególnych ludzi... Wielu dzi´ki Jego modlitwom zosta∏o uzdrowionych, wÊród nich mój syn. Widaç by∏o natomiast smutek, ˝e ju˝ nie b´dzie mo˝na przyjechaç, porozmawiaç, pos∏uchaç, wspólnie odmówiç Anio∏ Paƒski. Teresa E. Olearczyk Redakcja: Andrzej Kapiszewski, Janusz Marcjan, Barbara Michalska, Agnieszka Walecka Opracowanie graficzne: Joanna Sroka Zdj´cia: Igor Stanis∏awski, zbiory prywatne Wydawnictwo KSW, ul. Kanonicza 9, 31-002 Kraków, tel. (012) 433-99-00